Lorn to twórca melodyjnego instrumentalnego hip-hopu, przyprószonego trzaskiem winylowej płyty, i zdecydowanie jeden z najciekawszych producentów młodego pokolenia.
Naprawdę nazywa się Marcos Ortega. Urodził się w 1986 roku w niewielkim amerykańskim mieście Normal. Przez jakiś czas mieszkał w Chicago i Nowym Jorku, obecnie zaś rezyduje w Milwaukee. Od najmłodszych lat miał kontakt z muzyką – dorastał w otoczeniu winyli wypełnionych funkiem, hip-hopem, rockiem i popem. Jako 10-latek zasłuchiwał się w radiowej audycji nadawanej przez stację WNUR z Chicago. To właśnie dzięki niej po raz pierwszy zetknął się z takimi gatunkami jak techno, electro i drum’n’bass. Kilka lat później usłyszał u kolegi „Come To Daddy” Aphex Twina i już nie miał wątpliwości, co chce robić w życiu.
Pierwsze próby producenckie przeprowadzał na domowym pc, przy pomocy programów Microsoft Wave Recorder i HammerHead. Na początku XXI wieku zajął się produkcją beatów pod skrecze, które umieszczał w internecie. To zajęcie dość szybko go znudziło, więc do beatów zaczął dodawać melodie, partie syntezatorów i sample, co zaowocowało powstawaniem pełnokrwistych kompozycji. Wieści o nowym obiecującym producencie zaczęły zataczać coraz szersze kręgi, docierając do Los Angeles. Tam utwory Lorna były już grane w setach Nosaj Thing i Gaslamp Killera, zainteresowały też Flying Lotusa, który zaproponował artyście kontrakt z wytwórnią Brainfeeder. Tym samym Lorn stał się pierwszym wykonawcą spoza Los Angeles, który znalazł się w szeregach kalifornijskiej oficyny.
Debiutancki album „Nothing Else” (nagrywany w piwnicy domu dziadka) ukazał się w czerwcu 2010 roku, zbierając bardzo przychylne recenzje. Jego utwór „Soft Room” trafił też na składankę uświetniającą 20-lecie istnienie wytwórni Ninja Tune.
Podczas występów na żywo Lorn prezentuje autorski live act. Jak sam mówi, jest outsiderem i nigdy nie czuł się częścią żadnej konkretnej sceny muzycznej!